Specjalnie dla czytelników Adeste przeprowadziliśmy wywiad z pierwszym w Polsce księdzem-raperem. Moim i Waszym gościem jest ksiądz Jakub Bartczak, duszpasterz parafii Sulistrowice (Wrocław). Wywiad przeprowadziłem w listopadzie ubiegłego roku.
Tomasz Leszczyński (TL): Szczęść Boże, chciałbym poruszyć tutaj kilka ważnych kwestii, które zamykają się w temacie Ewangelizacji przez rap. I stąd moje pierwsze pytanie: Jak reaguje kuria na taki właśnie sposób ewangelizowania ludzi?
Jakub Bartczak (JB): Do tej pory nie dostałem żadnego upomnienia (śmiech). Co ważne – rap jest pasją, ale najważniejsza jest dla mnie posługa. Nawet teraz, kiedy robimy wywiad siedzę w biurze parafialnym i cały czas jestem dostępny dla ludzi.
TL: A jak reagują parafianie?
JB: Na początku byli bardzo ciekawi, teraz zainteresowanie tematyką trochę spadło.
TL: Czy robi ksiądz dla parafian (szczególnie młodych) występy, koncerty?
JB: Spotykam się z młodymi ludźmi w salce parafialnej i tam organizuję od czasu do czasu występuję.
TL: Rozumiem. Trochę odejdę od tematu posługi – z tego co mi wiadomo, chce ksiądz nagrać płytę. Jak przebiegają nad nią pracę?
JB: Aktualnie nagrywam ją w profesjonalnym studio. Warunki „home recordingu” nie pozwalają uzyskać dobrego brzmienia, co słychać szczególnie przy kawałku Bóg Jest Działa. Sam album wyjdzie w okolicach grudnia.
TL: A jakie produkcje/ producenci pojawią się na płycie? Czy będzie to klimat bardziej nowoczesny czy raczej „old school” (stara szkoła, związana z powstawaniem tej muzyki – przyp. red.)?
JB: Trzymam się bardziej nowoczesnej konwencji, choć do starych brzmień zawsze chętnie wracam. Newschool (instrumentale oparte w głównej mierze o dźwięki generowane elektronicznie– przyp. red.) pozwolił mi na rozwinięcie techniki co można usłyszeć właśnie przy kawałku Bóg Jest Działa..
TL: Czy starzy producenci– np. Jot, będą uczestniczyli w toku produkcji płyty?
JB: Niestety nie. Nasze drogi się rozeszły.
TL: Rozumiem. A czy dogrywa się ksiądz na featuringi innym raperom? Opieram to pytanie na Wspólnym mianowniku, gdzie tworzył ksiądz zespół z Bęsiem i Tau.
JB: Ze względu na brak czasu nie dogrywam się. Chyba, że znajdzie się coś czym się jaram, gdzie czuję mój klimat.
TL: Czy ma ksiądz jakieś porady dotyczące homerecordingu? Wydawania albumu?
JB: Najważniejsza porada– nagrywajcie w studio. Będzie to brzmieć przynajmniej przyzwoicie, a tym bardziej ważna jest współpraca z doświadczonym realizatorem, który pomoże przy nagrywaniu (np. postawa ciała przy mikrofonie).
TL: Powrócę teraz do tematu posługi sakramentalnej. Kuria „nie upominała” księdza o taki sposób ewangelizacji. Jak jednak dzieli ksiądz czas pomiędzy rapem a posługą?
JB: Rap jest tylko zajawką, czymś, co mnie kręci, ale najważniejsze jest bycie kapłanem. Tak jak mówiłem– nawet udzielając wywiadu siedzę w biurze parafialnym, spędzam tu mnóstwo czasu, pomijając oczywiście czas na modlitwę i mszę. Jestem dostępny dla ludzi. Rap jest tą częścią życia, na którą mam mało czasu, ale mam niezwykłą frajdę, kiedy mogę w międzyczasie coś napisać, a tym bardziej nagrać.
TL: Bóg zapłać za rozmowę i poświęcony czas.
JB: Z Panem Bogiem.
