O tym, jakie było podejście Kościoła katolickiego do pedofilii przed soborem watykańskim II, mogliście przeczytać w poprzednim, 22. numerze miesięcznika „Adeste”. Jak jednak owa sytuacja zmieniła się wraz z kolejnym soborem powszechnym? Jak na tę kwestię zapatrywali się ówcześni papieże – święci Jan XXIII oraz Paweł VI? Jakie zmiany w Kościele katolickim nastąpiły w drugiej połowie XX w.?
Sobór watykański II został otwarty 11 października 1962 r. przez Jana XXIII, a 8 grudnia 1965 r. zakończył go jego następca, Paweł VI. W ciągu tych trzech lat w życie Kościoła katolickiego wprowadzono wiele zmian, które „zmodernizowały” go znacząco, rzucając nowe światło na wiele spraw. Nie bez przyczyny wydarzenie to nazywano najbardziej rewolucyjnym soborem wszechczasów.
Crimen sollicitationis
Jeszcze przed rozpoczęciem II soboru watykańskiego papież Jan XXIII zdecydował o przedruku instrukcji Crimen sollicitationis z 1922 r. – dokumentu, którego celem było ujednolicenie procedur postępowania wobec księży, którzy zostali oskarżeni m.in. o wykorzystywanie sakramentu pokuty i pojednania do nakłaniania penitenta do czynności seksualnych. Warto zatem jeszcze raz przyjrzeć się temu dokumentowi. Składał się on z pięciu części, z czego piąta, ostatnia, nosiła tytuł Crimen Pessimum i dotyczyła grzechów homoseksualnych popełnianych przez księży. W samej instrukcji zawarto również opis konsekwencji prawnych dotyczących postępowania wobec kapłanów oskarżonych o akty pedofilii lub zoofilii.
Przedrukowaną instrukcję wyposażono również w dodatek na temat procedur dotyczących zakonników popełniających wspomniane przestępstwa. Całość miała być rozdana biskupom podczas II soboru watykańskiego. Finalnie jednak nie rozprowadzono większości nakładu. Sam dokument obowiązywał natomiast aż do 2001 r., czyli do czasu wydania nowych norm spisanych w motu proprio Sacramentorum sanctitatis tutela.
Warto w tym miejscu również zaznaczyć, że fakt istnienia tej instrukcji utajniono i dopiero na początku XXI w. jej istnienie oraz treść zostały ujawnione. Do tego czasu do opinii publicznej nie dotarła wiedza nie tylko o samym dokumencie, ale również o różnych przypadkach związanych ze znieważaniem sakramentu pokuty czy z przypadkami wykorzystywania seksualnego dokonywanego przez księży. Duży nacisk kładziono na nieupublicznianie problemów Kościoła i zachowywanie milczenia, które przez fakt tajemnicy spowiedzi obowiązywało nie tylko kapłana, ale również penitenta. W tym okresie zmiana miejsc pracy duszpasterskiej problematycznych księży była jednym ze sposobów „radzenia sobie z aktualną sytuacją”. Rolą biskupa w dużej mierze pozostawało leczenie, a nie karanie. Przenoszenie kapłanów do innych parafii czy nawet wysyłanie ich na misje do krajów Afryki, choć pozornie skuteczne, było jednak działaniem rozwiązującym problem w teorii, podczas gdy faktycznie polegało na jego tuszowaniu.
Zmiany, zmiany, zmiany…
Podczas II soboru watykańskiego Kuria Rzymska oraz Codex iuris canonici, czyli Kodeks prawa kanonicznego zostały poddane reformom. Wraz z ich zakończeniem tendencje wszelkich zmian związanych z osądzaniem kapłanów, którzy popełnili przestępstwa m.in. solicytacji, zaczęły skłaniać się ku decentralizacji władzy. Ważny punkt stanowiło złożenie na ręce biskupów odpowiedzialności za rozeznawanie poszczególnych przypadków. Tym samym otrzymali oni w tej kwestii więcej władzy.
Ostatecznie jednak po II soborze watykańskim kwestie solicytacji i przestępstw na tle seksualnym pozostawiono w gestii Świętego Oficjum, które w 1965 r. nazwano Kongregacją Nauki Wiary. Ta jedna z dziewięciu kongregacji Kurii Rzymskiej była odpowiedzialna za sądzenie tego typu zajść aż do 1989 r. W tym okresie Kongregacji Nauki Wiary faktycznie przedstawiono nieliczne przypadki związane z nieodpowiednimi zachowaniami seksualnymi księży, nadużywaniem sakramentu spowiedzi czy prośbami o zwolnienie z celibatu lub obowiązków wynikających ze święceń kapłańskich. W późniejszych latach, to jest od 1989 do 2005 r., zajmowanie się podobnymi sytuacjami pozostawało w zakresie obowiązków Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.
Wieki milczenia i wielki wybuch
Druga połowa XX w. okazała się niezwykle burzliwym czasem dla Kościoła katolickiego. Największą liczbę przestępstw na tle seksualnym zanotowano w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Przyczyn takiego rozwoju wydarzeń było wiele – rewolucja seksualna w Stanach Zjednoczonych i w Europie Zachodniej, a także fakt, iż duchowni zaczęli wychodzić z kościołów i klasztorów m.in. do szkół, spowodowały, że w tym okresie liczba przypadków wykorzystywania seksualnego dokonywanego przez kapłanów i zakonników wzrosła. Dużym problemem w tym czasie stał się fakt utajniania tych przestępstw oraz przenoszenia duchownych do innych parafii, miast czy nawet krajów. Prokuratura nie była informowana o popełnianych czynach karalnych, a obie strony zobowiązywały się do milczenia.
W 1983 r. ówczesny biskup Rzymu Jan Paweł II promulgował Codex iuris canonici. Odnowił on przepisy związane z przestępstwami seksualnymi. Kanon 1395 § 2 głosi: „Duchowny, który w inny sposób wykroczył przeciw szóstemu przykazaniu Dekalogu, jeśli jest to połączone z użyciem przymusu lub gróźb, albo publicznie lub z osobą małoletnią poniżej lat szesnastu, powinien być ukarany sprawiedliwymi karami, nie wyłączając w razie potrzeby wydalenia ze stanu duchownego”. Zgodnie z tym dokumentem procesy miały być przeprowadzane w diecezjach z możliwością odwoływania się od wyroków sądów biskupich do Roty Rzymskiej.
Kamieniem milowym dotyczącym postrzegania pedofilii przez opinię publiczną w latach dziewięćdziesiątych okazały się wydarzenia w Irlandii. Wyszło bowiem wtedy na jaw, że jeden z ówczesnych biskupów, Eamonn Casey, ma syna. To pociągnęło za sobą serię zdarzeń odsłaniających ciężkie grzechy Kościoła na tle seksualnym, a co za tym idzie, również na tle przestępstw popełnianych wobec nieletnich.
Niestety ówcześnie sprawujący władzę biskup Rzymu nie miał odpowiednich narzędzi, by tej sytuacji zaradzić. Mimo to kwestia wykorzystywania przez księży osób niedojrzałych płciowo i następujących po tych incydentach procedur była tematem, który pojawiał się w Kurii Rzymskiej. W specjalnym dokumencie przekazanym pierwotnie biskupom ze Stanów Zjednoczonych, a następnie również przedstawicielom Kościoła katolickiego w Irlandii, Stolica Apostolska ustaliła i wyszczególniła kilka ważnych faktów. Przykładowo, wiek definiujący osoby małoletnie ustalono na poniżej osiemnastu lat, a czas przedawnienia spraw wykorzystania seksualnego rozszerzono do dziesięciu lat liczonych od ukończenia przez ofiarę wieku dojrzałości. Ponadto biskupi otrzymali wyraźne polecenia, by procesy kanoniczne przeprowadzać w poszczególnych diecezjach.
Wraz z Kurią Rzymską papież Jan Paweł II ostatecznie zadecydował, by przestępstwa na tle seksualnym wobec osób poniżej osiemnastego roku życia wpisać na listę przestępstw kanonicznych zastrzeżonych Kongregacji Nauki Wiary. Ten przepis, połączony z wytycznymi udzielonymi biskupom z USA i z Irlandii, został zawarty w wyżej wymienionym motu proprio Sacramentorum sanctitatis tutela. Prawo to promulgowano 20 kwietnia 2001 r., a sam list zawierający informacje na temat regulacji oraz konkretnych procedur rozesłano do wszystkich biskupów już 18 maja 2001 r.
XXI w.?
Dokument motu proprio Sacramentorum sanctitatis tutela wniósł bardzo dużo zmian w życie Kościoła katolickiego. Samo przyznanie się do istniejącego już od dawna problemu stanowiło krok milowy w walce ze zjawiskiem pedofilii. O czym jeszcze jest Sacramentorum sanctitatis tutela? W kolejnej części artykułu zajmiemy się poszukiwaniem odpowiedzi na pytania o wprowadzone przez Benedykta XVI i Franciszka zmiany związane z postrzeganiem grzechów nieczystości oraz o współczesne spojrzenie Kościoła na problem pedofilii w jego strukturach.
Niezaprzeczalnie historia Kościoła katolickiego składa się nie tylko z chwalebnych wydarzeń. Nie pozostaje on jednak obojętny wobec zaistniałych problemów. Odnoszę również wrażenie, że podobnie jak poszczególne jednostki nie zawsze wiedzą, jak postąpić w kryzysie, tak i Kościół katolicki niejednokrotnie nie do końca potrafił znaleźć rozwiązanie dla problemu pedofilii obecnego w jego wnętrzu. Analizując kolejne próby ratowania Kościoła z opresji, wierzę jednak, że idzie on w dobrym kierunku, nazywając nie tylko dobro dobrem, ale również zło złem.
