adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Czy Indianie są ludźmi? – Sublimis Deus

magazine cover

unsplash.com

Pytanie tytułowe brzmi na pierwszy rzut oka absurdalnie. Na początku może bawić, ale po chwili namysłu wprowadza w niepokój, a nawet oburza. Jeśli zaś spojrzymy na kontekst historyczny, w którym postawiono to pytanie, można zrozumieć, jak przerażające skutki mogła mieć odpowiedź „nie”.

Przełom XV i XVI wieku był dla białego człowieka zderzeniem z nieznaną mu dotąd kulturą. Z jednej strony ujrzał on wielką cywilizację z całą skomplikowaną strukturą społeczną, z drugiej zaś jawiła mu się ona jako dzika, przepełniona krwią ludzi składanych w ofiarach bóstwom. Technologiczne zacofanie tej cywilizacji i umiejętność rozgrywania politycznego lokalnych ludów przez Hiszpanów szybko doprowadziły do jej podboju. Kolonizacja Nowego Świata stała się też szansą łatwego wzbogacenia poprzez ekonomiczną i fizyczną eksploatację tubylców. W tej sytuacji doszło do wielkiej debaty, podczas której na szalach postawiono niebywały zysk materialny przeciwko losowi wielu istnień ludzkich. Debaty, której niestety – mimo przełomowego znaczenia – próżno szukać w podręcznikach szkolnych.

Francisco de Vitoria

Podstawy filozoficzne koncepcji obrony rdzennej ludności przed zakusami zdobywców stworzyła późnoscholastyczna szkoła w Salamance, w której postacią czołową był dominikanin Francisco de Vitoria. Zajmował się on teorią wojny sprawiedliwej i prawem. Przez dwadzieścia lat, pracując na katedrze teologii w Salamance, promował myśl tomistyczną. Był poważanym uczonym na skalę europejską, o czym świadczyły jego kontakty z ówczesnym królem Hiszpanii i cesarzem rzymskim Karolem V Habsburgiem, a także otrzymanie zaproszenia do udziału w soborze trydenckim, na który z przyczyn zdrowotnych jednak nie dotarł.

Profesor Adam Wielomski z USKW w artykule Państwo suwerenne w teorii prawa międzynarodowego Francisco de Vitorii wskazał na ogromny wpływ tego wybitnego myśliciela na ówczesne elity intelektualne:

„Za życia Vitorii jego siłę oddziaływania stanowiły rzesze studentów. Ocenia się, że w prowadzonych przezeń zajęciach uczestniczyło w sumie ok. 5 tys. słuchaczy, co na owe czasy i ogólną liczbę ludności, stanowiło ilość doprawdy gigantyczną. Znajdziemy pośród nich setki misjonarzy ewangelizujących nowo odkryte ludy i kontynenty, wielu biskupów, a także całą rzeszę wielkich teologów neoscholastycznych na czele z Melchiorem Cano, który w polemice z ideami Reformacji jako pierwszy opracował teorię Tradycji katolickiej oraz jej źródeł, i wybitnym filozofem prawa Domingo de Soto”.

Życiorysu Francisco de Vitorii nie przepełniały szczególne wydarzenia ze zwrotami akcji. Był on raczej zwykłym akademikiem promującym tomizm i zajmującym się prawem. Jednak to, czym zapisał się na kartach historii, to zażarty spór ze zwolennikami niewolnictwa Indian wspieranych przez hiszpańskich plantatorów. Nie mógł milczeć, gdy usłyszał przerażające wieści zza oceanu.

Misjonarze alarmują

W 1511 roku Antonio de Montesinos w swoich kazaniach na Santo Domingo gromił system nadań ziemi i ludności – tzw. encomiendas – co doprowadziło do odmowy udzielania Komunii niektórym z jego beneficjentów. Pogłoski o złym traktowaniu ludności rdzennej docierały także do Europy. W celu zbadania tej sprawy kardynał Domingo de Mendoza posłał dominikanów na Haiti. Misjonarze po przybyciu słali do Madrytu dramatyczne wiadomości o nieludzkim traktowaniu autochtonów z Ameryki Południowej przez zdobywców. W poznaniu i przekazaniu prawdy na temat losu tubylców wyróżnili się ojcowie Palacios Rubios i Matías de Paz. Obrońcy Indian argumentowali, że celem podzielenia ziem zamorskich przez papieża Aleksandra IV między Hiszpanię i Portugalię nie był ich podbój, lecz ewangelizacja. To właśnie głosy misjonarzy wpłynęły na reakcję wielu osób w Europie i musiały dotrzeć także do de Vitorii. Władza świecka w Europie również je usłyszała. Już w 1512 roku został wydany edykt cesarski (Leyes de Burgos), w którym uznano Indian za ludzi. Kodeks ten zawierał także stwierdzenie, że są oni wolni – jednakże tylko ci, którzy potrafili przyjąć europejski styl życia i chrześcijaństwo, mogli w pełni realizować swoje prawa. Mimo wszystko edykt ten nie powstrzymał wykorzystywania autochtonów i często był pomijany przez kolonizatorów, ponieważ nie usunął samego systemu encomiendas.

Feralny dokument

Jurysta Palacios Rubios w 1514 roku opracował dokument – prawdopodobnie w celu chronienia ludności indiańskiej przed bezprawiem – Requerimiento (pol. Wymóg). Zawodność jego działania opisali antropolodzy – profesorowie Krysińska-Kałużna i Jacórzyński w artykule Spór o Innego w XVI wieku: Indianie i konkwistadorzy:

„Wymóg to formuła, którą odczytywano przed pacyfikacją każdej wsi indiańskiej w obecności oficera Jego Królewskiej Mości, zwracając się ku tubylcom z ofertą pokoju, nawrócenia na prawdziwą wiarę i przyjęcia opieki jego Królewskiej Mości. Gdyby tubylcy usłuchali Wymogu, Hiszpanie nie mieli prawa ich podbijać. Jeśli jednak go lekceważyli, pacyfikacja była uprawniona: »Jeśli tego nie zrobicie lub też będziecie złośliwie odwlekać waszą decyzję – głosił tekst Wymogu – to zapewniam was, że z Bożą pomocą zawładnę wami siłą i będę z wami prowadził wojnę na wszystkich frontach i na wszystkie możliwe sposoby, oraz że was wprzęgnę w jarzmo i zmuszę do posłuszeństwa Kościołowi i Ich Wysokościom« (…). Dokument Palaciosa Rubiosa byłby prawie doskonały, gdyby nie pominął pewnego drobnego szczegółu: obecności tłumacza przy odczytywaniu formuły”.

Głos sprzeciwu wykładowcy z Salamanki

Pod wpływem niepokojących wieści zza oceanu Francisco de Vitoria poczuł, że musi działać – w celu uchronienia ludności rdzennej Ameryki napisał m.in. traktat De Indis, w którego treści znalazła się wyraźna obrona ich dóbr oraz wolności osobistej. Zwrócił uwagę także na kwestię ewangelizacji Indian – a właściwie jej braku:

„[…] byłoby rzeczą nierozważną i niemądrą, gdyby ktoś uwierzył – zwłaszcza w sprawach dotyczących zbawienia – zanim nie potwierdzi mu tego człowiek godny zaufania. […] Wobec tego nie są również obowiązani wierzyć chrześcijanom, kiedy ci głoszą im swoją wiarę, nie używając żadnych środków do przekonania o ich słuszności […]. Jeśliby się to odbywało nie jednorazowo i niedbale, lecz starannie i gorliwie, to Indianie mieliby obowiązek przyjąć wiarę Chrystusową pod groźbą grzechu śmiertelnego. […] nie jestem całkowicie pewien, czy wiara chrześcijańska była dotychczas głoszona i rozszerzana wśród Indian w taki sposób, aby mieli oni obowiązek uwierzyć […]. Otóż nie słyszałem nic ani o cudach, ani o znakach, ani o przykładach religijnego życia, lecz przeciwnie: o różnym zgorszeniu, o srogich zbrodniach i licznych niegodziwościach” (O Indianach, PAX, 1954).

Podczas swoich wykładów de Vitoria ponownie stanął w obronie Indian, twierdząc, że władza ich wodzów jest legalna, a ich mienie należy do nich. Żadna przemoc skierowana wobec ludności amerykańskiej nie jest usprawiedliwiona, o ile nie naruszają prawa, a wojna z nią może być sprawiedliwa tylko, jeśli poprowadzi do ochrony ludzi przed złożeniem w ofierze bóstwom. Zanegował także legalność wyżej wspomnianego dokumentu Requerimiento. Wierzył on, że właściwą drogą działania jest naturalny przepływ ludzi, myśli i towarów prowadzony wedle zasad moralnych.

Papież, słysząc głosy misjonarzy i Francisco de Vitorii, nie pozostał bierny. Już wkrótce obrońców Indian wsparł autorytet oficjalnej nauki Kościoła katolickiego.

Bulla Sublimis Deus – 1537

Ten epokowy dokument pojawia się w momencie trudnym dla Kościoła katolickiego, który musiał borykać się z kryzysem związanym z reformacją i wewnętrznymi problemami. Patrząc od strony czysto materialnej, był on działaniem niegospodarnym – w momencie, gdy każdy grosz się liczył, a Ameryka Południowa była (niemalże dosłownie) żyłą złota, papież wydał dokument sprzeciwiający się każdemu, kto będzie odzierał autochtonów amerykańskich z godności ludzkiej.

Papież Paweł III w bulli Sublimis Deus mocno podkreślił to, że Indianie są ludźmi i to rozumnymi:

„My, którzy jesteśmy niegodni reprezentować na Ziemi władzę naszego Pana, starając się ze wszystkich naszych sił przyprowadzić te owce jego stada, które są obecnie na zewnątrz, do zagrody powierzonej naszej opiece, uważamy jednak, że Indianie są prawdziwymi ludźmi, nie tylko zdolnymi rozumieć katolicką wiarę, lecz zgodnie z tym, co wiemy, pragnącymi gorąco ją przyjąć” (tłum.: narkive.com).

Inspiracje dla poglądu nieuznającego Indian za ludzi zostały przypisane działaniu szatana, a głoszących tę ideę określił jako jego sługi:

„Wróg rasy ludzkiej, który przeciwstawia się wszystkiemu, co dobre, by doprowadzić człowieka do zatracenia, widząc to i zazdroszcząc, wynalazł sposoby niesłychane, za pomocą których on mógłby utrudniać głoszenie ludziom Bożego Słowa Zbawienia. Zainspirował swoich pachołków, którzy, aby sprawić mu przyjemność, nie zawahali się głosić powszechnie, że Indianie z Zachodu i Południa oraz inni ludzie, o których istnieniu niedawno się dowiedzieliśmy, winni być traktowani jak głuche i nieme zwierzęta stworzone, by nam służyły, utrzymując, że nie są w stanie przyjąć wiary katolickiej” (tłum.: narkive.com).

W tych słowach papież wyraźnie odebrał moralne uzasadnienie podboju pod pretekstem „ewangelizacji Indian”. Jednak, co ważne, w dalszej części bulli Ojciec Święty nie zwalnia oczywiście z obowiązku prawdziwego nawracania na chrześcijaństwo i rozszerza postanowienia dokumentu na inne ludy, które w przyszłości zostaną odkryte. Zakazuje brania ich w niewolę czy jakiegokolwiek innego sposobu pozbawiania ich wolności i własności, nawet gdy pozostają poza wiarą w Chrystusa.

Publicysta historyczny Krzysztof Karoń w swojej książce Historia Antykultury zwrócił uwagę, że „bulla »Sublimis Deus« była przez następnych trzysta lat jedynym dokumentem potępiającym niewolnictwo, a Kościół katolicki jedyną instytucją broniącą uniwersalnych praw człowieka niezależnych od wyznania, rasy czy kultury”.

Warty zaznaczenia jest fakt, na który zwrócił uwagę Edward Kabiesz w artykule Czarna Legenda Królowej Izabeli opublikowanym na portalu gość.pl:

„W 1496 r. Kolumb wysłał do Hiszpanii wielu tubylców jako niewolników. Królowa nakazała uwolnić ich i odesłać do Ameryki. W spisanym w 1504 r., trzy dni przed śmiercią, kodycylu do testamentu nakazała swoim następcom, »żeby ze wszystkich sił postępowali tak, aby nie dopuścić, by mieszkańcom wymienionych ziem działa się jakakolwiek krzywda osobista lub materialna. Czyńcie to, co konieczne, aby byli traktowani sprawiedliwie i humanitarnie, a jeśliby zostali w czymś skrzywdzeni, niech to zostanie naprawione«”.

Historycy muszą więc stanąć przed pytaniem, który z tych dokumentów można uznać za pierwszy. Niewątpliwie jednak rola historyczna Sublimis Deus, którą podkreśla Krzysztof Karoń, jest ważna, ponieważ wpłynęła na dalsze losy batalii o godność Indian.

Walka ideologiczna i dysputa w Valladolid

Papież posłał również list apostolski do kardynała Juana Pardo de Tavera, w którym osoby ignorujące zalecenia bulli obłożył ekskomuniką. Miała być ona wiążąca mocą samego prawa (latae sententiae), czyli nakładana niejako automatycznie za dokonanie danego czynu. Cesarz Karol V naciskał na papieża, aby odwołał postanowienia listu, ponieważ w jego opinii przekroczył on swoje kompetencje – była to tak naprawdę kolejna odsłona długotrwałego napięcia między władzą świecką i duchowną. Paweł III, mając w pamięci złupienie Rzymu dokonane w roku 1527 przez wojska wciąż panującego cesarza, ustąpił. Karol V jednakże nie pozostawił sytuacji samej sobie. Wydał w 1542 r. Nowe Prawa, w których usunął prawnie instytucję encomiendas. Był to tak naprawdę dekret przeciw niewolnictwu.

Wzbudziło to oburzenie wśród konkwistadorów i części duchownych, czerpiących korzyści z wyzysku Indian. Na ideologicznego przedstawiciela plantatorów wyrósł Juan Ginés de Sepúlveda. Oliwy do ognia dolał Bartolomé de Las Casas, który w 1544 r. został biskupem Chiapas w Meksyku. W dokumencie Confesionario podtrzymał zakaz udzielania rozgrzeszenia właścicielom niewolników, do których należał także… sam cesarz. Zostało to potraktowane jako zdrada stanu, a dokument rozkazano spalić. Las Casas nie zaprzestał swoich działań i, protestując, powoływał się na argumenty de Vitorii. W rezultacie cesarz zwołał w 1550 r. wielką debatę w Valladolid, którą w ostateczności przegrał Sepúlveda, a jego pisma o Indianach zostały zakazane. Stało się to wszystko wbrew interesowi finansowemu Korony i Kościoła. Dlaczego?

Wcześniej wspomniani antropolodzy w tekście Spór o Innego… uchwycili istotę ówczesnej refleksji obrońców Indian nad znaczeniem człowieczeństwa w chrześcijańskim rozumieniu „osoby”:

„Wizja Chrystusa jako supersuwerena, w imieniu którego można zawładnąć poganami i ich ziemią, przestała wystarczać. Paradoksalnie stało się tak głównie za przyczyną myśli chrześcijańskiej, traktującej każdego człowieka jako »osobę«, a »my« – jako zbiór ogarniający cały świat, bowiem Zbawiciel zmarł za wszystkich. Termin »Osoba« został przez wielkie Sobory wybrany dla określenia relacji pomiędzy Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Łacińskiemu słowu, zinterpretowanemu zgodnie z myślą grecką, nadano chrześcijańską zawartość. Stąd właśnie wywodzi się tak istotne dla europejskiej kultury pojęcie człowieka, »osoby ludzkiej«”.

Problem pamięci

Dziś, po niemalże pięciuset latach, doszło do osobliwego zapomnienia tych faktów. Zadziwia najbardziej to, że wydarzenia i postacie, które powinny być niejako w „polityce historycznej” Kościoła, zostały wymazane z pamięci przez jego intelektualistów. Widać jednak pozytywne tendencje w tym temacie. Dzięki tekstom takich osób jak profesor Adam Wielomski i Krzysztof Karoń jesteśmy w posiadaniu cennych informacji w języku polskim i mamy dobry punkt wyjścia. Internet daje duże możliwości, w jego zasobach można znaleźć sporo ciekawych publikacji w języku polskim, angielskim i hiszpańskim. Dostępne są też oczywiście informacje w klasycznych papierowych czasopismach naukowych.

Także i sam temat bulli Sublimis Deus pojawia się coraz częściej. Na łamach czwartego numeru Miesięcznika „Adeste” wspomniał o niej Antonio Akmadža w artykule Wielkie odkrycia geograficzne i niewolnictwo jako wyzwanie dla Stolicy Apostolskiej, zaś 21 września 2019 roku ukazał się na portalu Rzeczpospolita artykuł ojca Macieja Zięby pt. Wizja Kościoła i postoświeceniowe stereotypy, w którym bulla Pawła III została wyraźnie wpisana w historię rozwoju praw człowieka. Oprócz tych przykładów w ostatnim czasie kilku innych publicystów również poruszyło ten temat. Są to niestety jak na razie pojedyncze przypadki, ale kropla drąży skałę.

Znaczenie tego papieskiego dokumentu, jak i całego kontekstu historycznego, jest niezwykle ważne. Bez niego trudno zrozumieć dalszą historię Ameryki Południowej, w tym Redukcje Paragwajskie. Pamięć o bulli jest nie tylko „w interesie Kościoła”, ale potrzeba jej również całemu społeczeństwu, by mogło lepiej zrozumieć kwestie wolności i praw człowieka. Myślę, że po głębszym zapoznaniu się z tekstem i rolą historyczną Sublimis Deus zgodziłyby się ze mną także osoby o światopoglądzie liberalno-lewicowym.

Dziwi mnie więc niedostateczne przedstawienie sprawy wolności Indian w podręcznikach szkolnych. Oprócz redukcji jezuickich pojawia się zwykle tylko postać Las Casasa. Jest to niedostateczne omówienie tematu. Bez wiedzy o istnieniu kodycylu do testamentu królowej i bulli papieskiej w ostateczności uczeń może być pozostawiony z jednolitym, czarnym obrazem Europejczyków. Jest to błąd systemu edukacji, który ogranicza wiedzę większości uczniów. Nie można się też zasłaniać przeładowaniem materiału – wystarczy dodać jedną infografikę lub trzy akapity tekstu.

Propagowanie wiedzy na ten temat jest dość istotne, jeżeli od absolwentów polskich szkół chcemy wymagać podejmowania mądrych decyzji w sferze publicznej. Zapobieganie fałszywym sądom i płytkiemu spojrzeniu na historię powinno leżeć we wspólnym interesie narodu polskiego.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.