adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Angielscy męczennicy poreformacyjni

magazine cover

Św. Jan Fisher oraz św. Tomasz More

Diocese of Westminster

Znajomość historii Kościoła angielskiego jest znikoma albo bardzo ogólna, a kończy się na Henryku VIII i jego niesnaskach z papieżem. Jednak to właśnie Kościół angielski jest bardzo podobny do Kościoła polskiego. Łączą nas męczennicy, którzy oddali swoje życie za wierność Kościołowi katolickiemu. Polskimi sztandarowymi przykładami są: św. Andrzej Bobola, św. Jozafat Kuncewicz, św. Melchior Grodziecki czy błogosławieni Męczennicy z Pratulina. Ofiara ich życia pojawia się na tle wydarzeń historycznych, przepychanek politycznych oraz walki o władzę. Bardzo podobnie mieli angielscy męczennicy za czasów Henryka VIII i później.

Jest jedno miejsce niedaleko Londynu, które powinno być sanktuarium narodowym, miejscem pielgrzymek i Ziemią świętą. Święte miejsce na zbiegu ulic Edgware Rd. i Bayswater Rd. Zamiast tego na chodniku znajduje się okrągła tabliczka z napisem: „the site o tyburn tree” – miejsce tyburńskiego drzewa. Nazwa może i z początku nic nie mówi, ale podaje analogię do drzewa, które z definicji jest żyjące. I po części jest to prawda. Na tym drzewie rodziło się życie wieczne tysięcy katolików. Najprościej ujmując, „tyburn tree” to trójkątna szubienica, na której wieszano skazańców, a która stała się bramą do nieba dla tysięcy katolików, świeckich i duchownych, którzy pozostali wierni Kościołowi katolickiemu. Pamięć o tym miejscu pielęgnują siostry benedyktynki, które niedaleko mają swój konwent. One to przechowują resztki tyburńskiego drzewa oraz relikwie Męczenników z Tyburn.

Eskalacja konfliktu oraz początek regularnych mordów na katolikach ma swoje ukorzenienie w Ustawie o zdradzie stanu oraz akcie supremacji z 1534 roku. Wtedy miejsce kaźni wrogów korony stało się miejscem męczeństwa. Wtedy właśnie szubienica przybrała kształt trójkąta, bo kaci nie wyrabiali z wieszaniem katolików. Tam też zginęli: św. Oliver Plunkett, św. Edmund Campion, św. Jan Hougthon, który zginął – wraz ze współbraćmi – jako jeden z pierwszych na nowej szubienicy. Chciałbym się jednak pochylić nad kilkoma męczennikami, nie tylko z Tyburn.

Święty polityk

Wytrawny polityk, pisarz, erudyta, filantrop, poeta, członek III zakonu św. Franciszka, człowiek renesansu, znawca filozofii i literatury, Lord Kanclerz, przyjaciel króla, dobry mąż i ojciec… ogółem ikona angielskiej prosperity. Wydawało się, że to historia skazana na sukces. Mowa o nikim innym jak o św. Tomaszu Morusie. Ten urodzony w 1478 roku angielski męczennik pochodził z mieszczańskiej rodziny i nic nie zapowiadało jego zawrotnej kariery. Za namową ojca zaczął studiować prawo. Podczas studiów mieszkał w klasztorze kartuzów. Niedługo po studiach zawarł związek małżeński z Jane Colt. Związek ten trwał krótko, bowiem Tomasz szybko owdowiał. Drugą jego żoną była Alicja Middleten. Już w wieku 26 lat został posłem do parlamentu, a jego sława obijała się coraz szerszym echem po angielskiej ziemi. Kiedy popadł w niełaskę u Henryka VIII, postanowił udać się w podróż po Europie. Odwiedzał Uniwersytety, znanych pisarzy i filozofów, dał się poznać jako człowiek wybitnie inteligentny, wykształcony, wrażliwy, jako sztandarowy przedstawiciel swojej epoki.

W krótkim czasie po śmierci ojca, Henryk VIII wezwał go na dwór jako swojego doradcę i obdarzył go tytułem szlacheckim. Ich przyjaźń miała też wpływ na wiarę króla. Wpływ ten był tak mocny, że podczas walki z protestantyzmem król napisał pamflet pt. Obrona siedmiu sakramentów. Przyjaciół poróżniły jednak sprawy dziedziczenia. Od dłuższego czasu Henryk VIII zabiegał o stwierdzenie nieważności swojego ślubu z Katarzyną Aragońską. Kardynał Tomasz Wolsey zakończył walkę o „rozwód” fiaskiem, przez co został wyrzucony z funkcji kanclerskiej. Na jego miejsce król wyniósł zaś swojego przyjaciela – Tomasza Morusa. Henryk VIII, wściekły ciągłymi odmowami Klemensa VIII, ogłosił się głową Kościoła Anglii. Przerażony Morus zrzekł się tytułu kanclerza, zapewniając o swojej przyjaźni wobec króla. Wszystko poszłoby w miarę spokojnie, gdyby nie ustawa o sukcesji. Lord Tomasz nie chciał uznać za prawowitych dziedziców dzieci z nieprawego łoża Henryka. Ciągle uważał, że prawdziwą żoną jest Katarzyna i podpisanie aktu oznaczałoby zdradę nie tylko Katarzyny, ale wiary w instytucje sakramentu małżeństwa, dlatego Tomasz czuł się wewnętrznie zmuszony do odrzucenia tego aktu. Dalsza historia nie mogła być inna – został uwięziony w Tower jako wróg i zdrajca Anglii. W więzieniu pisał komentarz do Męki Pańskiej, którego nie ukończył. Został zamordowany w Tower. Jego ostatnimi słowami są: „Umieram jako dobry sługa króla, ale przede wszystkim sługa Boga”.

Bohaterski biskup

Drugą postacią sporu o supremację jest św. Jan Fisher, biskup Rochesteru, kardynał, człowiek wykształcony i oddany sprawom bożym. Był on także spowiednikiem królowej i wychowawcą Henryka VIII, który to czuł wielki respekt do swojego nauczyciela. Podobnie jak w sprawie Morusa, kością niezgody została sprawa rozwodowa Henryka. Biskup Jan, jako człowiek głębokiej wiary i dbałości o ortodoksję, pomimo błagań i prób przekupstwa ze strony Henryka, nie ugiął się i potępiał dążenia swojego ucznia. Również i biskup Jan trafił do Tower. Na początku z myślą, że ciężkie więzienie zmiękczy wolę starego człowieka. Ku rozpaczy Henryka, św. Jan był nieugięty. O sprawie biskupa i jego uwięzieniu dowiedział się papież Paweł III, który za zasługi posłał mu kapelusz kardynalski, wierząc, że Henryk nie podniesie ręki na kardynała. Rozwścieczyło to jednak Henryka, który nakazał ściąć biskupa Jana. Na pół godziny przed śmiercią czytał on Nowy Testament. Kiedy zamykał Pismo Święte, powiedział: „Wystarczy tej nauki, aby wytrzymać przez resztę mego życia”. Zginął miesiąc po swojej nominacji kardynalskiej, 22 czerwca 1535 roku.

Społeczeństwo w rozdarciu

Dla katolickiej części społeczeństwa dramatyczna sytuacja wciąż trwała. Podejmowano pokojowe kroki, takie jak: dyskursy akademickie, dyplomację, modlitwy za ojczyznę. Prosty lud postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Najsłynniejszą z podejmowanych oddolnie interwencji jest tzw. Pielgrzymka łaski. Ludność chłopska powstawała i ruszała na Londyn, aby przekonać króla, że plądrowanie klasztorów i mordowanie księży jest dla nich zbrodnią, bowiem to właśnie zakony podejmowały się opieki duchowej, społecznej i materialnej nad życiem prostych ludzi i stanowiły dla nich oparcie. W kulminacyjnym momencie było 40 tysięcy pielgrzymów. Cała północna Anglia była podburzona i konflikt północny się zaostrzał. Godłem i sztandarem było „Arma Christi”, czyli rany Chrystusa. Stąd też wywodzi się powiedzenie „na rany Chrystusa!”. Przynieśli je do polski – jako akt strzelisty – jezuici. Katolikom w Anglii nie pozostało nic innego jak zejść do podziemia.

Święta konwertytka

Małgorzata Clitherow urodziła się ok. 1556 roku w prostej rodzinie wytwórcy świec. Jako piętnastoletnia panna wyszła za mąż za rzeźnika Jana Clitherowa. Została wychowana jako anglikanka, jednak w 1574 roku nawróciła się na wiarę katolicką. Głęboka wiary Małgorzaty nawróciła też jej syna, Henryka, który wyjechał do Francji, aby zostać kapłanem. Jej dom w Yorku był prawdziwym domus ecclesiae. Małgorzata ukrywała kapłanów, dawała im jeść, organizowała tajne duszpasterstwo, ściągała ludzi na Mszę Świętą w swoim domu i tych, którzy chcieli korzystać ze sakramentów. Wraz z mężem przygotowała dom na ewentualne łapanki czy polowania na księży, wyposażając się w podwójne ściany, otwory i skrytki na paramenta liturgiczne. W 1586 roku wieść o tym, że Małgorzata ukrywa księży, dotarła do władz. Została ona aresztowana i w obronie swoich dzieci odmówiła sobie prawa do obrony. Została skazana na wyjątkowo okrutną śmierć przez zmiażdżenie wrotami. Pod Małgorzatą położono kamień, który miał łamać jej kości i boleśnie ją kaleczyć, a na wrotach kładziono coraz większe ciężary. Umierała 15 minut. Została zamęczona w Wielki Piątek 1586 roku. Do dzisiaj jej dom jest sanktuarium. Została kanonizowana przez bł. Pawła VI.

Jezuicki bohater wiary

W 1540 roku w Londynie rodzi się Edmund Campion. Wprost pośrodku morderczej burzy dziejowej, która niszczyła wszystko, co katolickie. Wychowany jako anglikanin i wierny anglikańskiej wykładni wiary wzrasta i kształtuje się. Zdobywa tytuł magistra w Oxfordzie i przyjmuje najniższe święcenia w Kościele anglikańskim. Widok tysięcy męczenników oraz lektura Ojców Kościoła nie daje mu spokoju i postanawia uciec z Anglii. Już we Francji Edmund staje się cenionym profesorem i wykładowcą. Kiedy przebywał w Rzymie wstąpił do jezuitów, gdzie nadal rozwijał swoje pasje naukowe. Zakon wysłał do Czech, a jego dzieła tłumaczył ks. Piotr Skarga. Papież Grzegorz XIII prosi go jednak o podjęcie się misji w ojczystej ziemi. W Anglii zasłynął jako pisarz i twórca dramatów i dzieł apologetycznych. Cały czas żył w ukryciu i często zmieniał miejsca zamieszkania. Ofiarnie niósł posługę duszpasterską, ryzykując życie. W 1581 roku na skutek zdrady został pojmany i skazany na tortury. Stał się on jednym z męczenników Tyburn Tree. Jego heroiczna postawa, modlitwa, przebaczenie i poddanie się woli Bożej pod szubienicą wzbudziło głośny podziw. Skazany na powieszenie, otwarcie wnętrzności i poćwiartowanie jezuita, swoją postawą nawraca podczas egzekucji kilka tysięcy ludzi. Ginie 1 grudnia 1581 roku.

Mężny kapłan i opiekun ubogich

Sto lat później sytuacja wyglądała rozpaczliwie podobnie. Przekonał się o tym św. Dawid Lewis. Pochodził on z walijskiej, mieszanej religijnie rodziny. Podczas studiów wyjechał na kontynent, gdzie przyjął wiarę katolicką. W tym czasie w Walii wybucha epidemia, która zabiera rodziców Dawida. Jego wujek, który był jezuitą, namawia go na podróż do Rzymu. Wstąpił do Towarzystwa Jezusowego i w 1642 roku przyjmuje w Rzymie święcenia kapłańskie. Jego marzeniem było głoszenie Chrystusa na ojczystej ziemi, dlatego wraca do Anglii pod pseudonimem Karol Baker. Natychmiast po powrocie podejmuje posługę duszpasterską, ewangelizuje, pomaga biednym, organizuje swoją wspólnotę zakonną. Na skutek donosów i zdrady przez apostatów ks. Lewis zostaje aresztowany. Sytuację pogarsza fakt, że nałogowy oszczerca i kłamca Tytus Oates, wmawia królowi, że jezuici czyhają na jego życie. Listopad 1678 roku był czasem szczególnie nasilonych łapanek księży. Po rocznym przebywaniu w więzieniu i torturach, w sierpniu 1679 roku, o. Dawid Lewis SJ zostaje powieszony i poćwiartowany. Za życia zdobył sobie przydomek ojca ubogich. Wchodząc na miejsce kaźni powtarzał: „Słodki Jezu, przyjmij moją duszę”.

Gwiazdy w ciemności

Czasy ciemności i zła nie były przeszkodą w osiąganiu świętości. Dzięki ofiarnym przykładom świętych męczenników tysiące ludzi nawróciło się i trwało wiernie w Kościele katolickim. Do XX wieku katolicyzm w Anglii był symbolem wstydu, obciachu, biedy, symbolem ludzi drugiej kategorii. Konwersje były na salonach gorszące lub wyśmiewane. Prawda i miłość nie dały się jednak zagłuszyć przez żądze króla czy polityczne niesnaski. Angielscy świadkowie prawdy do dzisiaj inspirują nowe pokolenia.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.