O pięknie dzisiaj mówi się przede wszystkim w kontekście przeżyć estetycznych. Komuś coś się może podobać albo nie podobać. Na tej podstawie buduje się wartość tej czy innej rzeczy. W odniesieniu do filozofii klasycznej postawa ta jest jednak wybrakowana, bo omija najważniejszy aspekt każdego bytu – realnie istniejącego piękna.
Popularne dziś przekonanie, że „o gustach się nie dyskutuje”, legło u podstaw myślenia współczesnego człowieka. Swe korzenie znajduje ono o wiele głębiej, bo w specyficznej przemianie, jaka zaszła w filozofii sztuki na przestrzeni ostatnich dwóch wieków i która doprowadziła do ugruntowania się w mainstreamie tzw. relatywizmu estetycznego. Najpierw pogląd ten zyskał na znaczeniu za sprawą Davida Hume’a – brytyjskiego filozofa oświeceniowego – który zwrócił uwagę, że piękno nie jest własnością rzeczy, ale tworem ludzkiego umysłu, a potem za sprawą Friedricha Nietzschego, którego filozofia wskazywała na piękno jako kategorię będącą odzwierciedleniem potrzeb psychologicznych jednostki i jej uwarunkowań kulturowych.
Najmocniejszą zaś, najbardziej doniosłą i krytyczną wobec myśli klasycznej filozofią odznaczył się Nelson Goodman. Jego praca zatytułowana Languages of Art (w przekładzie: Języki sztuki) wskazuje, że sztuka – a więc i w konsekwencji piękno – jest tak naprawdę zestawem symboli i zasadniczo funkcjonuje jak język. Stąd w przekonaniu Goodmana sztuka w ogóle nie reprezentuje jakiegoś obiektywnego piękna. Zamiast tego jest to ludzki sposób komunikowania pewnych własności naszych umysłów.
Krytyka nieklasyczna
Ciekawym zaskoczeniem historycznym jest natomiast stanowisko Immanuela Kanta – wybitnego pruskiego filozofa przełomu XVIII i XIX wieku, który wskazał, że choć poznanie piękna zaczyna się w podmiocie i jest w tym sensie subiektywne, to jednak wszyscy ludzie współdzielą taką samą architekturę poznawczą umysłu. Kant nie kłócił się więc z warstwą psychiczną doznań estetycznych, ale zwracał uwagę, że sposób pojmowania piękna jest taki sam u każdego. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że doznania estetyczne są realną rzeczywistością neurologiczną w naszych mózgach.
Kant w tym sensie nie rozminął się z prawdą, gdyż dzisiaj możemy obserwować rozwój tzw. neuroestetyki, będącej interdyscyplinarną dziedziną badań zajmującą się opisem sposobów, w jaki ludzki mózg przetwarza bodźce estetyczne i co sprawia, że jedne rzeczy nam się podobają, a inne nie. Nie jest więc jedynie tak, że nasza reakcja na zetknięcie się z dziełem sztuki jest albo nieokreślona, albo jakoś iluzoryczna i nieuchwytna. Zamiast tego to, co nam się podoba, znajduje swoje neurologiczne odzwierciedlenie w realnym, wymiernym dobru. Stąd uniwersalnie blond włosy kojarzą nam się z czymś ładnym i niewinnym, gdyż aktywują one te same ośrodki w mózgu, które rozświetlają się u nas, gdy spoglądamy na coś błyszczącego i świetlistego.
Piękno w ujęciu klasycznym
Należy zauważyć, że sprzeciw wobec relatywizmu estetycznego nie znajduje swojego oparcia wyłącznie w filozofii Kanta czy neuronaukach. Przez wiele setek lat na uniwersytetach zasadniczo odróżniano piękno estetyczne od piękna metafizycznego. To pierwsze było zdefiniowane przez Tomasza z Akwinu jako doskonałość formy przejawiająca się w blasku i harmonii. Drugie natomiast – o wiele ważniejsze w kontekście budowania zrębów filozofii realistycznej – odnosiło się do własności bytów w świecie. We współczesnych podejściach do tomizmu (tzw. neotomizmie) piękno definiuje się jako złożenie dobra i prawdy w rzeczach.
Pomysł ten nie jest zasadniczo nowy, bo jego korzenie odnajdujemy już w filozofii Arystotelesa, na podstawie nauk którego Akwinata zdefiniował piękno zarówno to estetyczne, jak i metafizyczne. W tym metafizycznym jednak można znaleźć fascynujący wątek teologiczny. Płynnie bowiem w filozofii św. Tomasza da się przejść od realności świata (tzn. tego, że świat jest prawdziwy) do tego, że rzeczy w świecie są dobre (tzn. są konkretnym, namacalnym dla nas ludzi dobrem, jakąś wartością). Ich piękno niejako samo już wyłania się z dobra i prawdy, a to za sprawą boskiego aktu stwórczego, z którego wyrasta cały kosmos.
W konsekwencji o pięknie dzieła sztuki mówimy w kontekście intencji autora, tj. jego chęci do przedstawienia jakiegoś dobra i jakiejś prawdy. Analogicznie o pięknie świata jako złożeniu prawdy i dobra da się powiedzieć w odniesieniu do Boga jako osobliwego typu artysty, który nie tylko stwarza rzeczywistość, ale też swoją myślą konstytuuje matematyczną zasadę harmonii i porządku geometrycznego. Piękno więc, choć ulotne dla naszych umysłów, na stałe wpisane jest jednak w strukturę rzeczywistości.
